SPRAWA VOLKSWAGENA – TO VOLKSWAGEN NA RAZIE ROZDAJE KARTY!

Na temat sprawy spalinowej Volkswagena i ewentualnych roszczeń jakie mogą Tobie przysługiwać słyszałeś i czytałeś – i to nie raz i nie sto!

Informacji jest bardzo dużo, ale też i bardzo dużo jest dezinformacji.

A szczegóły są – przynajmniej na obecnym etapie – dla właścicieli pojazdów bardzo niekorzystne.

Spójrz – używając pewnej generalizacji – formalnie rzecz biorąc niezależnie czy dokonałeś zakupu
– jako konsument przed dniem 25.12.2014 r. i chciałbyś skorzystać z uprawnień z tytułu niezgodności towaru z umową,

– jako konsument dokonałeś zakupu po dniu 25.12.2015 r. i chciałbyś skorzystać z uprawnień z tytułu rękojmi według nowych regulacji ujętych w Kodeksie cywilnym,

– jako przedsiębiorca dokonałeś zakupu i chciałbyś skorzystać z uprawnień z tytułu rękojmi

masz szereg uprawnień.

Twoje uprawnienia to:

  • żądanie usunięcia wady,
  • żądania wymiany rzeczy na rzecz wolną od wad,
  • obniżenie ceny,
  • odstąpienie od umowy.

Hej – w moim wcześniejszym poście „Sprawa Volkswagena – czy przysługuje Tobie odszkodowanie?” rozprawiłem się z tezą dlaczego odstąpienie od umowy – de facto – nie wchodzi w rachubę.

Pisałem Tobie również dlaczego priorytet będzie mieć żądanie usunięcia wady pojazdu.

Pisałem również, że teoretycznie żądanie obniżenia ceny nie jest wykluczone.

W tym poście napiszę Tobie, dlaczego w prawie od teorii do praktyki jest czasem długa droga.

Otóż przed sądem nie będzie istotne, czy przysługuje Tobie roszczenie, co do zasady.

To akurat jest dość oczywiste, bo przecież producent sam przyznał, że stosował „inteligente” oprogramowanie.

Droga zatem prosta? Wystarczy złożyć pozew z żądaniem obniżenia ceny o kwotę… no właśnie o jaką kwotę?

5%, 10%, a może 15% ceny zakupu – kto da tj. kto będzie żądać więcej – prawdziwa licytacja.

Otóż powiem Tobie, że na obecnym etapie tej wartości praktycznie nie da się wyliczyć.

Dlaczego?

Dlatego, że do prawidłowego i kompletnego postępowania przedsądowego – nie wspominając o postępowaniu sądowym – musisz dysponować opinią rzeczoznawcy samochodowego, który precyzyjnie określi o ile nastąpiło obniżenie wartości pojazdu na skutek rzekomo błędnych informacji co do emisji spalin.

Prosto Twoim zdaniem to obliczyć? Okazuje się, że jednak nie prosto.

Rzeczoznawca nie będzie w stanie określić jakie są konkretnie wartości spalania Twojego pojazdu. Musiałbyś się najpierw udać do certyfikowanej placówki, która będzie dysponować wręcz laboratoryjnymi warunkami. W tych warunkach, gdzie każdy sprzęt pomiarowy również powinien być certyfikowany powinieneś zlecić dokonanie pomiaru spalin. Dopiero ten test pozwoli określić, jakie dokładnie są odchylenia od tego co deklarował producent.

Nawet, gdy zdobędziesz opinię na temat obecnej emisji spalin – zakładając, że jest ona niezgodna z tym co deklarował producent podczas zakupu pojazdu – to temat nie jest jeszcze zakończony.

Po pierwsze należałoby ustalić nie tylko jaka jest obecnie emisja spalin, ale jaka była podczas zakupu pojazdu.

Spójrz koncern będzie swobodnie argumentować, że nawet jeżeli są obecnie odchylenia to nie powstały one na skutek oprogramowania, ale na skutek nieprawidłowego użytkowania pojazdu, znacznego przebiegu, złej jakości paliwa, oleju, warunków atmosferycznych itd.

Po drugie na parametry spalania w silniku Diesel ma wpływ wiele czynników. Rzeczoznawcy z którymi rozmawiałem w temacie zgodnie podkreślają, że w silniku Diesel jest kilkanaście czujników odpowiedzialnych za mieszankę, a zatem i za “jakoś” spalin. Udowodnij proszę, że te ewentualne odchylenia w parametrach spalania wynikają wyłącznie z oprogramowania.

Załóżmy, że Tobie się udało. Masz opinię z laboratorium, która określa dokładnie skład spalin, przyczynę ewentualnych odchyleń, a także potwierdza, że odchylenia miały już miejsce w chwili wydania pojazdu.

I co dalej?

Dalej rzeczoznawca, który musi wyliczyć różnicę w wartości pojazdu i “już” można składać pozew.

A to przecież dopiero poczatek batalii sądowej. Przyznasz, że perspektywa takiej przeprawy nie jest ciekawa.

Dlaczego zatem o tym piszę? Nie lubi się przecież posłańców przynoszących złą nowinę.

Cóż… taką postawę przyjąłem wobec Klientów, którzy zgłaszali się do mnie i chcieli udzielić zlecenia na prowadzenie sprawy. Moją rolą jest nie tylko sprawdzenie, czy określone roszczenie przysługuje co do zasady, ale czy przed sądem będę w stanie to roszczenie dla Klienta udowodnić i jaki będzie koszt tego dowodu w zestawieniu z wartością ewentualnej “nagrody”.

Klienci oczekują chociażby przybliżonego nakreślenia przebiegu postępowania, ewentualnego ryzyka itd.

Hej przeczytałeś właśnie ten post – Ty jesteś już w stanie ryzyko oszacować!

Oczywiście nie wykluczam, że ten post się zrelatywizuje. Będą docierać nowe informacje, ekspertyzy, oświadczenia, wówczas ewentualne obniżenie ceny może być łatwiejsze do uzyskania. Być może będzie to już za tydzień, miesiąc lub nigdy.

Tu jednak znowu pewne zastrzeżenie – pamiętaj, że uprawnienia z rękojmi czy niezgodności towaru z umową jeżeli nie zostaną zgłoszone we właściwym czasie to po prostu wygasną. Obawiam się, że zanim będą dostępne precyzyjne informacje / wyjaśnienia producenta to ewentualne roszczenia po prostu wygaśną.

Dlatego na tym etapie – przynajmniej w Polsce – to koncern Volkswagen w dalszym ciągu rozdaje kary i poza ewentualnymi akcjami naprawczymi Klienci raczej nie uzyskają nic więcej. Przy takiej liczbie pojazdów trudno liczyć nawet na gratisy jak koła zimowe – co najwyżej odświeżacze powietrza.

Podsumowując:

obniżenie ceny – jak najbardziej możliwe!

ale

– koszty związane ze skutecznym zgłoszeniem tego żądania – niewspółmierne duże do wyniku sprawy.

Takie jest moje prywatne zdanie w tej materii.

Oczywiście jest wysoce prawdopodobne, że Prezes UOKIK nałoży karę na koncern, ale czy to ma znaczenie dla polskiego Konsumenta – czy to ma znaczenie dla Ciebie?

Przypuszczam, że wątpię.

Adwokat Gorzów Wielkopolski

Kancelaria Adwokacka Gorzów Wielkopolski

Paweł Wróblewski

ADWOKAT
Jestem Adwokatem wpisanym na listę Okręgowej Rady Adwokackiej w Zielonej Górze. Zajmuję się prawem karnym, w tym w szczególności tematyką związaną z prawami osób podejrzanych, oskarżonych, a także i skazanych. Ukończyłem polskie studia prawnicze na UAM w Poznaniu oraz niemieckie studia prawnicze na EUV we Frankfurcie.

Latest posts by Paweł Wróblewski (see all)

5 myśli na temat „SPRAWA VOLKSWAGENA – TO VOLKSWAGEN NA RAZIE ROZDAJE KARTY!

  1. Sądzę, że najwięcej zależy od reakcji polskiego państwa i instytucji typu Instytut Transportu Samochodowego. Uważam, że wszystkie pojazdy w których dokonano celowego zaniżenia wartości emisji spalin oraz spalania powinny zostać wycofane z ruchu. Pojazdy te zostały dopuszczone do ruchu na podstawie nieprawdziwych danych podanych przez producenta w celu uzyskania świadectwa homologacji dopuszczającego pojazd do ruchu. A więc w sytuacji kiedy podane dane we wniosku są nieprawdziwe, świadectwo powinno zostać wycofane i pojazdy tym samym też powinny być wycofane z ruchu.

    • Pytanie, czy takie rozwiązanie byłoby korzystne dla nabywców pojazdów?
      Nie dość, że kupili towar nieodpowiadający zapewnieniom reklamowym, to dodatkowo byliby pozbawieni – całkowicie – możliwości jego użytkowania.
      Co do reakcji podanych przez Pana odpowiednio: Państwa Polskiego i instytucji typu ITD to nie robiłbym sobie zbyt dużych nadziei.
      Jest to moje zdanie, ale nie ukrywam, że z przyjemnością przyznam Panu racje jeżeli za kilka miesięcy okaże się, że zasadnie miał Pan więcej wiary.

  2. Witam.

    Wiem, że wpisy są stare (mają rok…), Ale może uda mi się uzyskać Pana opinię na jedną sprawę…
    Jeżeli akcja naprawcza dojdzie w końcu do skutku, to nie da się naprawić tych samochodów nie obniżając parametrów silnika (Moc, moment obrotowy, spalanie…). I dalej. Próbując dojść do deklarowanych parametrów emisji spalin, samochód musi zostać znacznie osłabiony. Jak chcemy zachować moc silnika i moment obrotowy na dotychczasowym poziomie, musimy zwiększyć zużycie paliwa…Czyli emisję dwutlenku węgla.

    Nie powoduje to od razu niezgodności towaru z umową, której de fakto nie da się naprawić? Czy w tym momencie nawet po „naprawie” nie powinna przysługiwać jakaś forma rekompensaty?

    Bardzo proszę o Pana opinię, bo przeszukałem internet, ale wydaje mi się, że tylko Pan pisze o tym dość przejrzyście i logicznie.

    • Witam Pana. Pana argumentacja może przekonywać – zdaje się bowiem, że towar zawsze w jakimś stopniu będzie niezgodny z pierwotnym założeniem. W kontekście prawnym problemem stanowią jednak krótkie terminy w ciągu, których można skorzystać z wiązki uprawnień w ramach gwarancji lub rękojmi. Te terminy zazwyczaj już upłynęły lub niebawem upłynął, a to oznacza, że uprawnienie wygasną. W takiej sytuacji – choć trudno w to uwierzyć – wszystko będzie zależeć „od dobrej woli” producenta. Dlaczego? Dlatego, że w Europie zbyt mało jest mocy i woli politycznej. Proszę zobaczyć na przykład USA, tam temat jest znacznie bardziej zaawansowany i w założeniu zawiera wypłatę odszkodowań. Podsumowując: nie znam Pana przypadku, obawiam się jednak, że roszczenia mogły już wygasnąć, a to oznacza, że dalszym postępowaniem będzie kierować producent. Z uwagi, iż w Polsce konsumencie w znacznej mierze zostali pozostawieni sami sobie – tak jak Pan słusznie zauważył od pierwszych wpisów minął rok – to sprawa nie posuwa się naprzód. W takim tonie zostały zresztą przygotowane przeze mnie wpisy – przewidywałem, że odszkodowań nie będzie

      • Witam Pana.

        Bardzo dziękuję za odpowiedź. Mnie sprawa raczej nie dotyczy, ponieważ kupiłem samochód jako używany, w programie Volkswagena „Das welt auto”. Co prawda samochód cały czas jest serwisowany w ASO (dzięki temu VW mi ostatnio pokrył koszt naprawy mechatroniki skrzyni DSG – w ramach dobrej woli), ale na gwarancji nie jest już dawno i nie jestem pierwszym nabywcą.

        Myślę, że może inni użytkownicy mogli by spróbować pójść tą drogą. Ale tak jak Pan mówi – Pewnie pozostaje tylko droga cywilna. Szkoda.

        Pozdrawiam!

Dodaj komentarz